iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Wyjść z cienia....
Poświątecznie...

....no i po świętach....

...trzeba wracać do obowiązków.....

a nie chce mi się.....rozleniwiłam się....


....siedzenie i jedzenie potrafią wymęczyć człowieka :)))


.....wolę chyba codzienną pogoń...

 

 

 

 

 

 

Komentarze (0)
Dla Was...

 


               Wiary co góry przenosi

               nadziei, która nie gaśnie

                 miłości w każdej ilości

                      od Bożej Dzieciny  życzy Natali

     

Jutro wyjeżdżam, więc już nie zajrzę, a te zyczenia znalazlam w necie ;))))        Wesołych Świąt!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!                          

Komentarze (4)
Opłatek internetowy....

....dostałam opłatek internetowy.....i serce mi zmiękło....znowu.....

 

Komentarze (0)
Oksymoron świąteczny...


leci z nieba biały puch

 w sercach topnieją lody


za oknem straszny mróz

 w słowach można się ogrzać


i przepraszam - powiesz znów

i przepraszam - znów ci odpowiem


opłatka dar na pół

aniołowie zatańczą nad głową



 

Komentarze (0)
O ciszy, w której można usłyszeć to co ważne....

....w domu panuje cisza......jak nigdy dotąd....

....mąż z synem wyjechali już na święta do teściowej....


...ja zostałam, wigilię spędzę u mamy a potem wracam tutaj by dalej pisać pracę


.....i tak sobie myślę jak to dziwnie w życiu jest z tą miłością....niby jej nie ma a przecież jest.....mam tu na myśli siebie i męża. Mimo tego wszystkiego złego co było między nami( czasem i z mojej winy) byliśmy razem. Trwaliśmy niezmiennie przez te wszystkie lata  spędzone....najpierw w biedzie, bez perspektyw, z wieloma problemami, wśród niekończących się plotek i pokpiwań.....

..Boże ileż to razy chciałam wtedy cofnąć czas.....

....kiedy cała rodzina tylko czekała aż wszystko się rozsypie, rozpadnie....i kolejna historia w rodzinie się powtórzy......

.....tak, o miłość trzeba walczyć.....nawet wtedy kiedy wydaje się, że jej nie ma.....nie wiem może i jej nie było...na początku...przyszła wraz  z latami, wraz z dzieckiem, które nadało jej kształt.....


.....właśnie takie myśli dziś mnie naszły....w tym pustym domu, gdzie tylko zegar tyka......

...jednak, gdy człowiek nagle zostaje sam, docenia, że ma rodzinę,że ma gdzie wrócić, że ktoś czeka......



.....póki co wracam do pracy, jeszcze tyle przede mną.....


Wesołych Świąt wszystkim życzę :))))))

Komentarze (1)
Cicho....cichuteńko


cicho, cichuteńko bielutki śnieg prószy

lekko, leciusieńko robi się na duszy...


ktoś mi kiedyś tak napisał........

Komentarze (3)
o pracy, liczykrupach i lichwie świątecznej

......cóż nawiązując do mojego ostatniego wpisu...skończyło się na upomnieniu ustnym ;)

a tak ogólnie to mordęga trwa......mam tu na myśli tę niekończącą się opowieść rodem z samych piekieł...a tak dokładnie to z xxxxxxxx ;).........jak skończę to chyba ducha wyzionę z tego wszystkiego....

a tak póki co, to ziewam właśnie  szeroko.......

....o świętach to w sumie zapomniałam.....tyle wydarzeń....

a samochód????

.....w naprawie......wróciłam znów do jazdy (śmierdzącymi czasem) busikami.....nie mam wyjścia...pieszo raczej nie dojdę;)))

 

a tak na marginesie to w sakiewce kasy brak.......

a mnie trafia jasny szlak......

......normalnie ekonom ze mnie, albo inaczej.....liczykrupa :)

 

 

ale co tam......pójdę do lichwiarza, pożyczy na pewno ;))))

 

pa..................................................

Komentarze (2)
one podobno chodzą stadami....

U mnie źle niestety......i w ogóle to jakoś pechowo.....

1. ostatnio w okolicy często pogrzeby...

2.Moja teściowa złamała sobie rękę....

3.Zepsuł mi się samochód.....

4.Jutro czeka mnie nieprzyjemna rozmowa z kierownikiem....

.....początkowo nic nie zapowiadalo nadchodzącej katastrofy, a jednak.....(mam to do siebie,że gdy jestem smutna to zarazem ironiczna)tak więc.....trup ścielił się gęsto, wszędzie mówilo się tylko o pogrzebach.....dodam,że tego feralnego dnia również był......miałam wtedy ostatnią lekcję, zadzwonił telefon.....spojrzałam na kpmórkę, dzwonił mąż, pomyślałam sobie, że pewnie z jakąś błahostką....ale nie....jego głos był zmieniony....zaczął płakać........

....- mama miała wypadek

...-o Boże......

...sama też się poryczałam, choć z teściową nie łączą mnie najcieplejsze stosunki...to jednak się popłakałam jak wariatka, wyobrażając sobie tą chudzinę pod kołami jakiegoś samochodu.....

....c.d. nastąpi....

 

Na szczęście to nie był samochód, bo wtedy to już chyba nie byłoby co zbierać( teściowa waży 30kilo).....Upadła sama, zkręcilo się jej w glowie, upadła buzią na asfalt, złamała sobie rękę.....

Teściowa mieszka sama, jak i moja mama, tyle ze ja do swojej mam 12 km., a mąż 240.......

.....z tego co zdołał powiedzieć mąż jego mama była w bardzo złym stanie, co prawda ludzie pomogli jej wstać, ale cóz to znaczy w takiej sytuacji, krew podobno się lała strumieniem z nosa.....cała twarz obita...i jeszcze ta ręka...

.....sama jakoś zdołała dotrzeć do domu, zadzwoniła po sąsiadkę, a ta po pogotowie.....

........postanowiliśmy czym prędzej do niej pojechać, skończyłam lekcję i wróciłam do domu, próbowałam dodzwonić się jeszcze do kierownika, ale miał ciągle wyłączony telefon....... (o tej godzinie nie ma go już w szkole)

....uprosiłam lekarza w przychodni by dał mi zwolnienie na piątek i poniedziałek, wyjechaliśmy po 16....wszyscy, cala trójka, pakowaliśmy się chyba 5 min..........a karol ciągle powtarzał,że tata płakał.....

podróz była długa....i ciężka...martwiłam się jeszcze jak my dojedziemy, bo samochód niesprawdzony i płyny, zabrałam ten do chlodnicy, bo wiem że było go mało....no nic muszę jechać, nie mam wyjścia......

.......c.d.nastąpi

....po 22 w końcu dojechaliśmy....zastaliśmy mamę w okropnym stanie.....

wyglądała jak śmierć, dosłownie.....

.....tej nocy pojechaliśmy jeszcze na pogotowie....

rano sms z pracy -"kiedy będę"- odpisuję krótko- "we wtorek"

jedziemy zaraz na zmianę opatrunków z nosa......

o szpitalu nie było mowy, stwierdzili, że stan jest jeszcze w miarę....jak na 70-latkę....

.....ręka wciąż bolała.....w nocy najgorzej.....tak ma być przez miesiąc, aż się trochę zrośnie..

.....w sobotę zaczęła jeść......

 

 

.....w niedzielę spadł śnieg i chwycił mróz......

....w poniedziałek musieliśmy wracać i zostawić ją samą.....

mąż zorganizował pomoc dla mamy, zrobiliśmy zakupy i porządki....

ale cóz to znaczy w perspektywie samotności i jeszcze choroby.....

.....jest uparta....do nas jechać nie chce...mówi że starych drzew się nie przesadza....

.............szkoda mi jej.......naprawdę szkoda.....

tak więc wracamy.....droga kiepska.....ale do przodu, niestety w olsztyniecoś zaczyna się dziać z samochodem.....temperatura w silniku zawrotnie wzrasta....zatrzymujemy się na najbliższej stacji....

...dolewam płynu.....próbujemy jechać dalej po około 4 km znów to samo...

zaglądam pod maskę....pusto, płynu brak.....znów dolewam...

może na trochę wystarczy.....jedziemy dalej....40/g wszyscy patrzymy na wskaźnik temperatury......a ona skacze.....

......od Moraga 35 km, robimy postój, bo znów się zagrzał......

.....wlewam resztki płynu, nie ma już nic, jedziemy dalej, już nie patrzymy

na wskaźnik.....byle do przodu.....nie działa ogrzewanie.....z tyłu śpi karol.....

jest koło 19.....jedziemy, wskaźnik póki ci nie zbliża się do temp. max....

 

....to chyba jakiś cud.....szczęśliwie dojeżdżamy do Morąga.....

 

..no i jestem w pracy.....zanoszę zwolnienie,od sekretarki dowiaduję się, że czeka mnie nieprzyjemna rozmowa z kierownikiem, nie zawiadomiłam szkoły o nieobecności w piątek........

 

......dobita zaczynam lekcje.....a jutro rozmowa :(

 

 

 

Komentarze (3)
Minotaur i Kobieta

Wybiegam naprzeciw

umarłych ścian


Za którą czai się Minotaur?


Po omacku

szukam dnia

czuję oddech potwora...


A on tak jak ja....

w labiryncie myśli się miota...


Wybiega naprzeciw

umarłych ścian


Za którą czai się Kobieta?


I jeden drugiego

boi się tak....


I jeden drugiego

nie może spotkać.....


I jeden drugiego

kochać by chciał...

........................

Komentarze (0)
nie pisać o miłości...


nie pisać o miłości

to tak.....jak umrzeć

w myślach nie zagościć

 nie próbować

zrozumieć


nie pisać o miłości

nie marzyć

nie chcieć

nie szukać


nie pisać o miłości

...

nie umiem

Komentarze (1)
1 | 2 |
Najnowsze wpisy
2017-04-06 21:25 Socjopata w natarciu
2017-03-28 22:09 decyzje na dziś, jutro, na całe życie......
2017-03-22 19:29 Ruszaj w drogę
2017-03-14 05:15 dzień po dniu....
2017-03-01 17:33 ja...Tomasz niewierny
Kategorie
Ogólne